Jest taka mała niesprawiedliwość na tym świecie, bo piszę do Was, po polsku, głównie do osób mieszkających w Polsce, a między Wami a mną jest 9 godzin różnicy. Inni blogerzy mają trochę prościej. Wtedy, gdy napiszą i publikują, to inni mają szansę przeczytać. Docierają wtedy, gdy chcą, gdy jest największa oglądalność czyli na przykład wczesnym wieczorem, ew. w środku pracy czyli 12:00 – 13:00.

Co prawda wpisy na blogu nie znikają, nie przewijają się przeplatane innymi “cudzymi” wiadomościami. Ale zawsze gdy ja piszę, w Polsce jest środek nocy i dopiero gdy ja idę spać i budzę się rano to mogę zobaczyć jakiekolwiek pierwsze znaki czytania moich postów.

Wpisy na blogu to właściwie jedna kwestia, ale cała druga to posty w profilu Ja&On na Facebooku. Blog ma swoje drugie życie właśnie tam. A na FB dzieje się już walka o uwagę, bo co chwila na tablicach pojawiają się nowe treści. Poza tym facebook płata figle i to mało sprawiedliwe. Sam profil Ja&On ma aktualnie 787 fanów a raporty pokazują mi docieranie z postami do max 150-250 osób. Tak zresztą dzieje się w przypadku większości fanpage’y na FB. Fanpage naszego studia w Warszawie ma ponad 2000 fanów a wg Facebooka posty docierają do 200-500 fanów. Ja sama widzę po stronach, które obserwuję, że w ogóle nie wyświetlają mi się wpisy od znacznej większości z nich. Żadne.

Żeby mieć więc pewność ze na fb dostajecie powiadomienia o nowych postach, warto zaznaczyć chęć otrzymywania powiadomień na naszym profilu. Te powiadomienia akurat działają :)

Ameryka, USA, blog o Ameryce.

Facebook to niestety tylko prywatna instytucja, której bez zastanowienia przekazujemy nasze dane, zdjęcia, wpisy. To ona nimi zarządza, decyduje czy i komu je wyświetlić. Co jeśli kiedyś zdecyduje, że je wszystkie usuwa? Irytuje mnie, że FB tak bardzo żongluje naszymi treściami. Dlatego uważam, że nie warto budować podstawy swojego biznesu / swojej widowni, na Facebooku. Lajki są niczym w porównaniu do ruchu na stronie na własnym serwerze. Stąd najważniejsze rzeczy staram się publikować tutaj, zdjęcia trzymam tutaj, no i oczywiście fajnie, gdyby większość komentarzy pojawiała się tutaj ;) Wkrótce krótkie posty również zacznę w większości publikować na blogu.

Wracając do kwestii różnicy czasu, to muszę przyznać, że 9h różnicy z ojczystym krajem to najgorsza możliwa ilość. Głównie dlatego, że prowadzimy stąd firmę w Warszawie – Jakub w kwestiach SensiMedii i ja w sprawach Studia. Kuba niemal codziennie łączy się z Polską o północy, gdy tam jest 9:00 rano, by porozmawiać o efektach dnia poprzedniego. Potem o 7:30 rano u nas znowu dzwoni do PL by przegadać to, co działo się w ciągu nowego dnia w firmie. Jeśli chodzi o znajomych i rodzinę to również przekichane, gdyż szanse na to, by z nimi porozmawiać są tylko z samego rana u nas a wtedy zazwyczaj jak większość ludzi ogarniamy się i szykujemy do pracy. Zostaje weekend, a wtedy zanim się zbierzemy po śniadaniu to zaraz spieszymy się, by gdzieś wyjechać. Przy 6 godzinach jest już nieco lepiej bo wspólny dzień się jakoś zazębia.

Ta różnica czasu utrudnia również decyzje o wrzucaniu postów na FB. Najczęściej chętnie spontanicznie publikowałabym coś po południu lub wieczorami, ale wtedy w Polsce jest ciemna noc i nikt Facebooka nie śledzi. A gdy zacznie rano, to i tak swoją tablicę ma już zalaną całą masą innej treści, która powstała po opublikowaniu mojej. Czasem zwlekam z publikacjami i w końcu w ogóle o nich się zapomina. Najlepiej by było publikować posty na wieczór w PL ale zwykle wtedy my jesteśmy nakręceni skupianiem się na pracy.

I tak w kółko od wielu miesięcy. Cóż, czasu nie przeskoczymy. To jest coś, z czego sprawę musi sobie zdawać każdy, kto decyduje się zamieszkać w USA – kontakty z rodziną i znajomymi nie do końca może ograniczyć odległość, bo jest na to wiele metod. Ale niestety na różnicę czasu jeszcze nikt ratunku nie wymyślił.

Related Posts

3 Responses

  1. Ada

    Śmiało mogę twierdzić, że jestem w zacnym gronie 150 osób, do których treść dociera :) Na Waszego bloga wchodzę najczęściej poprzez fejsbuka, fakt, ale robię też tak, bo zawsze dajecie jeszcze kilka słów od siebie przy linku do konkretnego wpisu :) Lubię to! Śledzę też ilość fanów na fejsie (nie brzmi to jak stalking?! :P) i sobie myślę, że taki fajny blog, a jeszcze nie ma miliona lajkujących, o co chodzi?! :)

    Pozdrawiam,
    Ada

    Reply
  2. ASz

    A po co gonić za publicznością? Blog broni się sam (no, “sam” – treścią w sensie). Czy liczba odbiorców naprawdę jest tak ważna?
    Fakt, wchodzę na bloga po zajawce na Fejsie, że oto nowa notka, o tym i tamtym, oto link, klik, woooow/whoooa/mhm, interesting. Ale nie ma dla mnie znaczenia godzina wyświetlania postu. Jako że często lubię waszą aktywność, to F. mi wasze posty wyświetla (może głównie dlatego, że ostatnio częściej korzystam “wyświetl najciekawsze”, a nie “wyświetl najnowsze”?). I dalej, gdyby nie było to tak interesujące, największa promocja na Fejsie by mnie nie zachęciła (a, co wielce prawdopodobne, zadziałałaby wręcz odwrotnie – zgodnie z twierdzeniem “Nadgorliwość gorsza niż faszyzm”).
    Podsumowując: róbcie swoje, pilnujcie treści, bo nią (nieinfantylną, nie typową, prawie bezbłędną, no i świetnymi zdjęciami) zdobywacie uznanie, a reklamę na Fejsie i tak przecież macie (prawda? Trafiłam tu poprzez “Strony, które mogą ci się podobać”, a wasze logo zrobiło resztę).
    No chyba że guzik wiem o marketingu, mediach społecznościowych itp., co też jest możliwe.

    W takim razie pozdrowienia i życzenia milijooooooonów czytelników!

    Reply
    • JaiOn.pl

      Wielkie dzięki!
      Nie chodzi o gonienie za publicznością, a raczej o chęć, by wszyscy mieli szanse dowiedzieć się o nowościach. Wiadomo jak to jest – bez przypomnienia zapomina się o zaglądaniu. Ale to nie tak, żeby to był jakiś duży kłopot. Po prostu musiałam na głos poskarżyć się na tą różnicę czasu i na manipulacje Facebookowe. Wszystko pozostaje bez zmian :) Reklamy na fejsie nie mamy, przez chwilę była na próbę ale to na przełomie styczeń/luty.
      Dzięki za miłe słowa i cieszę się, że blog się podoba! :)

      Reply

Leave a Reply

Your email address will not be published.