Zapraszam do posłuchania naszego podcastu prosto z Oahu!

Uwaga! Ponieważ zdjęcia na Insta Stories cieszyły się dużą popularnością, po raz pierwszy udostęniam niektóre z naszych zdjęć w mega jakości do wydruku! Przy tych, które można zakupić, jest odpowiednia adnotacja. Jeśli zdjęcie zagości w Twoim domu lub na puplicie, koniecznie podeślij fotkę!

Aha! Fragmenty relacji z Hawajów możesz wciąż obejrzeć w zapisanych stories na moim Insta: @sylviagorajek. Zapraszam!


Hawaje od lat były na naszej liście ‘to do’. Jest to dość popularne miejsce wypadowe wśród mieszkańców Kalifornii. Nic dziwnego – stąd jest jedyne 5 godzin bezpośredniego lotu na, bądź co bądź, odległe wyspy. Hawaje są niemalże w połowie drogi pomiędzy Kalifornią a Japonią! 

Tak jak napisałam w tym wpisie na Instagramie, Hawaje zostawiliśmy sobie na deser. Chyba potraktowaliśmy je jako nagrodę za lata wizowej męczarni. Gdy już w końcu złapaliśmy oddech, czas na jej odebranie! 

Zobacz też: Nasza historia wizowa od A do Z – Nie uwierzycie!

Tylko którą wyspę wybrać? Oahu? Kauai? Maui? Big Island? Wahaliśmy się między Maui – tą najmodniejszą wśród kalifornijczyków i popularną ze względu na plaże i relaks, a Oahu – tą najbardziej zaludnioną, z legendarnym Honolulu i zróżnicowanym krajobrazem.

A co będziemy się rozdrabniać? Lecimy na obie! Jak szaleć to szaleć ;) Kto wie jak szybko na nie wrócimy… (wink wink)

Pierwsze 6 dni spędziliśmy na Oahu. Od pierwszych minut po lądowaniu (godz. 21:30) uderzyło mnie urzekające… ciepło! Mi? Ciepło wieczorem? Toż to nigdy się nie zdarza, nawet w Kalifornii.

A na Hawajach owszem – temperatury wieczorami nie odbiegają specjalnie od tych w dzień – jest wciąż blisko 20 stopni C. Eureka!

Do zatrzymania się wybraliśmy Queen Kapiolani Hotel na obrzeżu Waikiki – słynnej dzielnicy Honolulu z gigantyczną plażą i plejadą hoteli.

Hotel jest przyjemny, odnowiony i czysty, ma klimatyczną restauracę i jest położony kilka kroków od plaży. Oferuje pokoje z widokiem na ocean, na miasto, a także na Diamond Head – wzgórze będące pozostałością po wulkanie. Szlak na górę Diamond Head to jedna z najpopularniejszych atrakcji na Oahu, którą tak odkładaliśmy na później, że w końcu jej nie zaliczyliśmy ;) Ale zwiedziliśmy inne mega miejscówki!

Ponieważ mieliśmy (aż?) 6 dni na zwiedzanie Oahu, to udało nam się zwiedzić wyspę dookoła, bez specjalnego pośpiechu. Zresztą – wypad ten traktowaliśmy jako wstępne zapoznanie się z wyspami, szczególnie pod kątem fotografii i video. Nie należymy do tych osób, które leżałyby cały dzień na plaży. Nurkowanie i pływanie na desce też jeszcze przed nami ;) Tym razem kręciło nas eksplorowanie terenu i łapanie go w kadrze. Dlatego chyba ani razu nie leżeliśmy na plaży Waikiki. Za to spodziewaliśmy się, że wygląda rewelacyjnie na zdjęciach i z drona. 

I nie myliliśmy się. Waikiki wygląda cudownie z lotu ptaka.

Jedzenie

Cóż, jedzenie na Hawajach nie porywało. Próżno szukać tam kultury foodie i oryginalnych, ciekawych smaków. Wyjątkowo starannie przygotowane jedzenie jest dostępne jedynie w drogich restauracjach i kosztuje $40-$50 za porcję. Hawajskie potrawy z kolei okazały to po prostu amerykańskie, tłuste jedzeniem z dodatkiem ananasa.

Nie sposób nie wspomnieć o świeżych kokosach! Pierwszą styczność z totalnie święzymi, ciosanymi przy nas kokosami mieliśmy na Maui, ale i cena ich iście egzotyczna – $7 – $10. Na szczęście znaleźliśmy dwa leżące sobie beztrosko przy drodze i zgarnęliśmy je do domu, ale o tym w kolejnym wpisie o Maui!

Pogoda

Pogoda na Hawajach to to, co szczególnie mi zaimponowało! Wieczorami jest niewiele chłodniej, niż w ciągu dnia. Podobno nie ma też ogromnych różnic temperatur latem jak i zimą. Na Hawajach jest stale od 20 do 35 stopni. Bywa wietrznie, i to niektóre rejony każdej z wysp są bardziej wietrzne niż inne. Jest też dosyć wilgotno, choć nie tak jak na Florydzie czy latem w Nowym Jorku. Moje włosy nabrały totalnie innego wyglądu niż zwykle – kręciły się jak spirale – co akurat lubię! Tutaj w Kalifornii ciężko o wilgoć i ciepło na raz, więc musiałabym je spryskiwać co rusz. Anyway…

Plaże

Plaże na Oahu są dosyć zróżnicowane. Są te długie i piaszczyste, są takie z grubszym piaskiem i palmami, są takie z błękitną wodą i zwykłymi drzewami. Ja muszę przyznać, że spodziewałam się większej ilości niedużych plaż z: piaskiem, palmami niemalże wiszącymi nad oceanem i z małą ilością ludzi :D Takich cudów na Oahu jest niewiele, na Maui są, ale w pochowanych kurortach. Podobno są na Kauai. Chyba pojawimy się tam szybciej, niż nam się wydawało!

Ogółem jest pełno cudownych plaż do opalania, pływania, nurkowania, pływania na desce, piknikowania, do oglądania pięknych wschodów i zachodów słońca. I wszystko to nad ciepłą, często turkusową wodą, przy ciepłej pogodzie. To o tę temperaturę wody się głównie rozchodzi porównując hawajskie plaże do tych w Kalifornii. I o pogodę też, bo teraz w Kalifornii jest dużo zimniej niż na Hawajach. No i o góry, które otaczają niektóre plaże.

Ogólem od wyboru plaż na Oahu czy Maui może zakręcić się w głowie, więc warto jeszcze przed wyjazdem zrobić dobry research.

Miejsca, które warto zwiedzić na Oahu:

Tutaj mapa z punktami, które odwiedziliśmy, lub które nam polecano.

Południe:

Spacer wzdłuż plaży Waikiki

Bez względu na to, gdzie się zatrzymasz na Oahu, warto przejść się wzdłuż plaży Waikiki, gdzie poczujesz klimat kosmopolitańskich Hawajów. Mi wystarczył dwugodzinny spacer w tamtym rejonie, ale być może Ty zakochasz się na zabój. Miniesz mnóstwo hoteli i restauracji, a wszystko to tuż nad oceanem, wśród setek palm i… ludzi. Woda w Waikiki jest piękna i ciepła, wybrzeże piaszczyste i płaskie. Co krok są się wypożyczalnie desek surfingowych. Niektórzy lubią być tam, gdzie wszyscy, inni od tego stronią. Ja lubię, ale na chwilę :) 

Na każdym kroku z łatwością rzucają się w oczy znane mi dotychczas jedynie z bajek i filmów linowe pnącza!

Tęcza jest bardzo popularnym zjawiskiem na Oahu!

Zachód na Waikiki

Tantalus Lookout

Doskonały punkt widokowy obejmujący całe Honolulu i Diamond Head – nieczynnego wulkanu. Idealna miejscówka do zdjęć, szczególnie, gdy napis na koszulce męża niechcący staje się wymarzonym przekazem każdej żony :D

Manoa Falls

Must do na Oahu. Totalny turystyczny klasyk, nie bez powodu. Szlak ten jest bardzo prosty i jakże piękny! Wodospad jak wodospad, ale tropikalne widoki po drodze robią niesamowite wrażenie. I te naturalne drzewa bambusowe!

Przygotuj się na dużo wilgoci, błoto i zbieranie szczęki z podłogi.

Uwaga! Chcesz wydrukować sobie poniższe zdjęcie? Możesz je kupić w wersji do wydruku, wystarczy na nie kliknąć.

Kliknij tu by kupić plik z powyższym zdjęciem w rozmiarze 5000px x 3333px, 250dpi

Diamond Head Trail

Krótki, podobno nietrudny szlak na szczyt nieczynnego wulkanu. Widoki na Waikiki i ocean gwarantowane. W słoneczne dni warto mieć wodę i nakrycie głowy, gdyż za dnia nie ma za dużo cienia.

Kahala Beach

Moja ulubiona plaża na Oahu! Jest dość kameralna, piaskowa i ma pełno palm przy samym brzegu. Nie ma tam za dużo ludzi pewnie dlatego, że dno jest mocno kamieniste i można wejść na głębszą wodę tylko jednym, odkamienionym korytarzem. Ale za to jakie tam można zrobić zdjęcia! Nic dziwnego, że obok było kilka sesji ślubnych i narzeczeńskich, a także odbywały się dwa śluby! Wszystko w małych grupach, więc każdy mógł robić swoje. I ta wysepka z dwiema palmami w tle. No cudo!

China Wall

Skalista skarpa, szczególnie popularne miejsce skoków do wody.

Wschód:

Hanauma Bay

Piękne, malownicze miejsce. My dotarliśmy tam tuż przed zachodem słońca, a w cieniu nie prezentowała się tak spektakularnie. Pojechaliśmy dalej, ale chętnie wróciłabym tam np. o poranku lub w południe.

Sandy Beach

Wszyscy o niej mówią, pewnie jest świetna do plażowania i pływania. Mało palm, a ja byłam napalona na palmy na tym wyjeździe, więc odpuściłam.

Makapu‘u Point Lighthouse Trail

Piękny szlak w stronę latarnii (do samej latarnii się nie dojdzie). Nie przeszliśmy go niestety, ale okolica robi wrażenie. Next time!

Dalsze widoki wzdłuż drogi…

ale też…

Północ:

Waimanalo Beach

Długa, piaszczysta plaża z turkusową wodą. Przyjemna, i podobno mało uczęszczana.

Lanikai Beach

Lokalny sekret, choć nie do końca, bo przecież jest oznaczona na mapie oraz jest wspominana na wielu blogach. Jest to rajska, schowana plaża, przy której znajdują się małe uliczki z domami. Nie ma tam specjalnie parkingu, ani nie jest widoczna z ulicy. My chcieliśmy tam zajrzeć, ale polegliśmy w procesie szukania miejsca do parkowania. A że chcieliśmy objechać połowę wyspy dookoła, to musieliśmy jechać dalej. Polecam dla tych o wytrwałych nerwach!

Kailua Beach

Rozciągająca się na 2.5 milach plaża z białym piaskiem i turkusową wodą. Czego można chcieć więcej? Warto poszukać odpowiedniego dla siebie miejsca na tym długim pasie, gdyż niektóre części otoczone są suchymi krzakami, a inne pięknymi palmami. Jedno jest pewne – miejsca tu nie zabraknie dla nikogo!

Ho’omaluhia Botanical Garden

Jedno z najbardziej instagramowych miejsc na Oahu! Wjazd na ten teren jest niezwykle malowniczy, z górami w tle i gęstym pasmem palm i bujnych krzewów po bokach. To tu zrobiliśmy jedno z najbardziej szałowych zdjęć na moim Instagramie. Co prawda, jest to droga, po której poruszają się samochody i jest zakaz robienia zdjęć. Mieliśmy szczęście, że strażnik, który pilnował porządku na tym odcinku, pozwolił nam na pięciominutową sesję. Chociaż tyle!

Po dojechaniu do visitor center, możemy zwiedzać jezioro oraz inne widoki na całym terenie tropików. Droga do jeziora początkowo jest całkiem egzotyczna, zaś samo jezioro nie jest niczym specjalnym (wbrew zachwytom obsługi parku). Punkty widokowe są super!

Kualoa Point

Przepiękny widok na ocean z palmami wzdłuż wybrzeża. Plaża jest dosyć dzika i kamienista, ale jest to super miejsce na piknik lub podziwianie okolicy. W pobliżu jest śmieszna, nieduża wyspa w kształcie chińskiej czapki, która przybiera piękne kolory o wschodzie słońca. Będąc tam warto przejść się dalej w kierunku Secret Island do ładnej plaży z palmami! Można też zwiedzić Secret Island leisure centre tuż obok.

Uwaga – poniższe zdjęcie wyspy możesz zakupić w dużym formacie do wydruku! Wystarczy kliknąć na zdjęcie.

Kliknij tu by kupić plik z powyższym zdjęciem w rozmiarze 5024px x 2828px, 250dpi

Shrimp Shack

Kultowy (drogi jak na) foodtrack wzdłuż północnego wybrzeża. Nam jednak krewetki stamtąd nie przypadłu do gustu. Te czosnkowe miały na sobie pancerze – ciężko to ogarnąć plastikowymi sztućcami szczególnie, że zamarzyliśmy sobie zjeść je siedząc na piasku nad wodą. Krewetki jak krewetki, nic specjalnego, za to zawsze to jakieś lokalne doświadczenie. Warto przejść się plażą po drugiej stronie drogi.

Północny odcinek Oahu

Cały odcinek od Kualoa do Kawea Bay jest dość podobny i suchy, z mniej uczęszczanymi kawałkami wybrzeża. Spoko przejażdżka, ale na szybko nie trafiliśmy na nic spektakularnego. Jeśli się mylę, poprawcie mnie!

Sunset Beach

Podobno piękna plaża i, jak sama nazwa wskazuje, świetna na zachody słońca. My spektakularny zachód oglądaliśmy nieco dalej, a tu nie udało nam się zatrzymać ze względu na tłumy i jakąś imprezę. To do next time!

Zachód:

O zachodniej stronie Oahu mówi i pisze się, że jest dzika, nieciekawa, że niebezpieczna, gdyż mieszkają tam bezdomni. Tymczasem, zgodnie z innymi recenzjami uważam, że jest OK, że ma wciąż piękne plaże i fragmenty wybrzeża. Co do bezpieczeństwa, to właśnie w Honolulu zaczepiali mnie lokalni, a tam… spokój!

Mermaid Caves

Mermaid Caves to kolejna często instagramowana atrakcja Oahu! Zdjęcia wyglądają bajecznie, ale w rzeczywistości okazuje się to być całkiem niebezpieczne miejsce. Już po drodze do syreniej jaskini mijamy nagrobki wbite w zaschniętą lawę, a sama jaskinia to nic innego jak przykryty lawą kawałek plaży. Zjawisko dość ciekawe, ale wejście pod spód tylko dla odważnych! Jest kilka otworów, w tym jeden po drabinie, zaś pod spodem fale szaleją i owe spektakularne zdjęcia można zrobić tylko przy odpływie fali. A podczas jej przypływu? Cieszyć się wodą do pasa lub, jeśli masz pecha, zatykać nos! Zdjęcie by wyszło fajne, ale dziękuję, postoję. Tym niemniej, polecam sprawdzić ową atrakcję.

Māʻili Beach Park

Na zachodnie wybrzeże wybraliśmy się specjalnie po… zachód słońca :) I był to jeden z piękniejszych, jakie widziałam w życiu. A na pewno najpiękniejszy z tych, który moim skromnym zdaniem uchwycił Kuba dronem. Oto i on, uchwyony właśnie w Māʻili Beach Park! 

Uwaga – Pierwsze dwa zdjęcia możesz zakupić w dużym formacie do wydruku! Wystarczy kliknąć na zdjęcie.

Kliknij tu by kupić plik z powyższym zdjęciem w rozmiarze 3992px x 2242px, 250dpi
Kliknij tu by kupić plik z powyższym zdjęciem w rozmiarze 5108px 2828px, 250dpi

A jeszcze przed zachodem…

Uwaga – Kliknij na poniższe zdjęcie by zakupić je w dużym formacie do wydruku!

Kliknij tu by kupić plik z powyższym zdjęciem w rozmiarze 3456px x 5184px, 250dpi

Zachodnie wybrzeże Oahu jest low key, ale warto je zwiedzić by poczuć ten surowy, lokalny klimat Hawajów.


Oahu z pewnością urzeka różnorodnością przyrody i dostępnością zarówno do turystycznych luksusów jak i miejscowych rarytasów. W kolejnym wpisie relacja z Maui – wyspy bardzo różniącej się od Oahu. Którą wybralibyśmy ponownie na podróż? O tym wkrótce!


Jesteś ciekaw/a, jak żyje się w Stanach i jakie panują tutaj niuanse? Chcesz poznać nie tylko mój punkt widzenia, ale i Kuby??? Subskrybuj nasz cotygodniowy podcast Ja&On!

Na moim Instagramie znajdziesz zarówno zdjęcia prosto z USA jak i codzienne Insta Stories!

Jeśli interesują Cię amerykańskie niuanse i planujesz pierwszą podróż do USA lub nawet przeprowadzkę, pobierz mojego e-booka Tajniki Ameryki, w którym znajdziesz zbiór złotych porad o tym, jak stawiać pierwsze kroki w USA.

Jeśli jeszcze tego nie zrobiłeś/łaś to dołącz także do naszej super aktywnej i prężnej grupy Tajniki Ameryki na Facebooku!

Podobne Posty