Szukanie mieszkań to chyba największy koszmar w Ameryce. Pisałam o tym już trochę tutaj i tutaj. Lustrują jak mogą, nie ma mowy o dogadaniu się na miejscu bo jeszcze przecież trzeba wysłać formularz i czekać na werdykt. A jak tak czekasz na kilka werdyktów na raz, to oczywiście na którymś Ci zależy bardziej i to nie na tym, gdzie decyzję masz najszybciej. Wtedy grasz w ruletkę, czy brać to, gdzie decyzja zapadła i Cię względnie chcą, czy dać jeszcze te parę dni na decyzję właścicielowi innego mieszkania. Wybierasz poczekanie. Wtedy tam, gdzie Cię chcieli, już nie chcą, bo trafił się kto inny. A tam, gdzie zaryzykowałeś i czekałeś, też nie chcą, bo akurat był to lepszy deal, więcej chętnych i konkurencja wymiata.

Co prawda jeszcze takiego scenariusza nie przeszliśmy, ale jest bardzo prawdopodobny. Jedno miejsce nam się podoba, ale jest trochę małe, choć tam mamy duże szanse na wygraną. Za to zaraz dla porównania oglądaliśmy jeszcze inne miejsce, i w sumie fajne, ale tam proces rekrutacyjny niemalże sięga rangi wizy pracowniczej w USA. Kolejne miejsce, już niby najlepsze, do obejrzenia będzie dopiero za parę dni, ale tam pewnie będą tłumy bo jakoś dziwnie dobra oferta.

Podsumowywując – jak nie urok, to s..czka.

Na dokładkę właśnie otrzymałam takie pytanie na maila, właściwie niby przy końcu już negocjacji i wstępnej akceptacji nas jako lokatorów.

szukanie_mieszkan_usa_ameryka_blog

Pytanie o wyciąg ze swoich kont, w naszym wypadku, gdy dopiero budujemy historię kredytową, jest już standardem. Jakoś o dziwo nie mogę się przyzwyczaić…

Co prawda akurat to mieszkanie, muszę rzec, bardzo fajne. Kuchnia nowa, co jest niespotykane w tym przedziale cenowym ($2000-2800/mies). Prywatne cudne podwórko z drzewem i drewnianą huśtawką, garaż mały, ale odnowiony i może służyć za kino :D Za to niestety jest super ciasne i mało miejsca na schowki/szafki. Tak więc głowy nam parują. I to nie to, że uparłam się na nową kuchnię. Po prostu aktualnie jest bardzo mały wybór domów lub szeregówek w tym rejonie, który nas interesuje i za taką stawkę. A kuchnia w takim stylu, tutaj… to mega rzadkość.

Szukanie mieszkań do wynajmu w Ameryce

Nie mam siły.

A Wy co sądzicie o obowiązku podawania swoich zarobków, historii kredytowej, poprzednich miejsc zamieszkania, listy kontaktów do rodziny, pracodawcy i właścicieli poprzednich mieszkań?

Podobne Posty

3 komentarze

  1. Helen

    Hej!

    Fajny blog! Co do tematu postu; mam przyjemnosc pracowac w tej branzy, w Austin, w Teksasie, i wlasnie tym sie zajmuje na codzien: przegladaniem wyciagow z konta, historii kredytowej dzwonieniem po poprzednich landlordach…heh zdecydowanie inaczej tu niz w Polsce, ale takie sa realia prynajmniej, tu, w naszym regionie, i za nic nie da sie tego przeskoczyc…Co do ceny czynszu, faktycznie powalajaca, ale co region to ceny:) Powodzenia w poszukiwaniu nowego domu!

    Odpowiedz
  2. Jasmina

    ….eh nie mogę oprzeć się wrażeniu że Ameryka północna to jednak United States of Anomalies ;)
    taka kasa za taki bungalow….no wybaczcie ….w pewnych częściach ciała im się poprzewracało

    Odpowiedz

Zostaw odpowiedź

Twój e-mail nie zostanie opublikowany

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.